18 październik, 2007 - 21:34
moje miasto
wypełnione jaśniejącym porankiem
w jarzębinę strojne jesienną
otulone mglistą firanką
nasycone płonną nadzieją
oblepione nudnymi twarzami
zaglądając bezczelnie do okien
miasto stare, zapracowane
mrugnij do mnie przychylnym swym okiem
jak przyjaciel wierny, prawdziwy
swym niezmiennym ciepłym obliczem
tajemnice w sercu głębokie
zamknij w parki, skwery, ulice
w jarzębinę strojne jesienną
otulone mglistą firanką
nasycone płonną nadzieją
oblepione nudnymi twarzami
zaglądając bezczelnie do okien
miasto stare, zapracowane
mrugnij do mnie przychylnym swym okiem
jak przyjaciel wierny, prawdziwy
swym niezmiennym ciepłym obliczem
tajemnice w sercu głębokie
zamknij w parki, skwery, ulice
18 październik, 2007 - 21:29
marząc o lesie
Między stare powędruj drzewa,
gdzie zielone tańczą choinki,
tam prastary dąb Ci zaśpiewa
szumne, zwiewne leśne piosenki.
gdzie zielone tańczą choinki,
tam prastary dąb Ci zaśpiewa
szumne, zwiewne leśne piosenki.
Werblem dzięcioł do taktu wystuka
abyś Ty nie zapomniał o nim.
Brzózki szemrzą namiętnie do ucha
kilka pięknych jesiennych melodyj.
abyś Ty nie zapomniał o nim.
Brzózki szemrzą namiętnie do ucha
kilka pięknych jesiennych melodyj.
Na puszystym dywanie mchu usiądź,
rozgość się między wrzosy liliowe.
Pośród fontann zielonych paproci,
podziwiając pajęczyn gondole.
rozgość się między wrzosy liliowe.
Pośród fontann zielonych paproci,
podziwiając pajęczyn gondole.
Widok ten niech Cię ogołoci.
Pozbądź się wszelkich żalów i troski,
upajając się leśnym zapachem,
wyrzuć z myśli durne błahostki.
Pozbądź się wszelkich żalów i troski,
upajając się leśnym zapachem,
wyrzuć z myśli durne błahostki.
To jest pałac prawdziwy, bogaty
strojny mchami i jarzębiną
woniejący jagód zapachem,
jaśniejący soczystą rośliną.
strojny mchami i jarzębiną
woniejący jagód zapachem,
jaśniejący soczystą rośliną.
29 wrzesień, 2007 - 02:32
Św. Pamięci Jan
Widziałam twarz tego martwego człowieka
jego grobową minę i sine palce z różańcem
czułam zapach rozkładającego się ciała
ja też tak będę pachniała?
jego grobową minę i sine palce z różańcem
czułam zapach rozkładającego się ciała
ja też tak będę pachniała?
Ten czas, który wtedy stanął tak nagle
ta nagła gonitwa wspomnień
szare prążkowe martwe spodnie
doszedłeś pan na sam koniec...
ta nagła gonitwa wspomnień
szare prążkowe martwe spodnie
doszedłeś pan na sam koniec...
A nad trumną żona, córka i syn stali
ciągle się nad nim jeszcze litowali
żona głaskając sztywne, martwe skronie
błagała: wróć tu zaraz po mnie...
ciągle się nad nim jeszcze litowali
żona głaskając sztywne, martwe skronie
błagała: wróć tu zaraz po mnie...
Na bieli koronek leżała martwa głowa
martwe ciało żona chce wciąż całować
to ciężar spotkania ze śmiercią
twarzą w twarz nas przywala
martwe ciało żona chce wciąż całować
to ciężar spotkania ze śmiercią
twarzą w twarz nas przywala
On leżał tak spokojnie, jak we śnie
tylko niemym, bez drgnienia
bez ciężkich konania oddechów
bez choćby fali poruszenia...
tylko niemym, bez drgnienia
bez ciężkich konania oddechów
bez choćby fali poruszenia...
Co widzisz martwy człowieku?
Dokąd z tej trumny zmierzasz?
Na czym zatrzymał się twój pierwszy martwy krok?
Na czyjej twarzy spoczął twój martwy wzrok?
Dokąd z tej trumny zmierzasz?
Na czym zatrzymał się twój pierwszy martwy krok?
Na czyjej twarzy spoczął twój martwy wzrok?
Zasypała Cię wielka sterta żółtego piachu...
Czy w tym położeniu nie przeżywasz strachu?
Czy w tej cmentarnej nocnej ciszy
Ktoś Cię posłyszy?
Czy w tym położeniu nie przeżywasz strachu?
Czy w tej cmentarnej nocnej ciszy
Ktoś Cię posłyszy?
Na wszystkie święte zapalą Ci znicza
pomnik z lastryko zbudują bez krzyża
dwa pokolenia i zapomną o tobie
bo leżysz w grobie...
pomnik z lastryko zbudują bez krzyża
dwa pokolenia i zapomną o tobie
bo leżysz w grobie...
Odpocznij sobie.