wtorek, 23 listopada 2010

ciężar snu


ciężar snu

Kładę się, a sen - bezczelny gość
nie czeka, zwleka, nie nadchodzi
noc tempa! nie chce słuchać skarg
nie czuję, żeby stres odchodził...

W sercu na dnie wciąż tylko żal,
nie odgarnięty jak śnieg z drogi
nie ma tam zimna przecie wiesz!
choć stan ten jest ubogi...

A wewnątrz głębiej jeszcze stal
zahartowana żarem trwogi
złość i nienawiść mówią wal!
i nie schodź ze swej drogi...

Niesiona krzykiem także cisza
jak tuba dźwiękiem swym ogłusza
dusza przekrwiona już do łez
nawet reklama wzrusza

nie ma rozpaczy bez radości
i snu bez rąk do utulenia
najlepszy gość przyjaciel ten
cenny, nie do zmierzenia!

Nadejdźże błagam słabym tchem
nie odejmując dłoni z twarzy,
lecz on nadejdzie razem z dniem
Mogę więc tylko o nim marzyć...