6 październik, 2007 - 01:32
miłość IMHO
o miłości wciąż piszą poeci
książki tworzą i psycholodzy
w szkole miłość wyznają dzieci
listem ślą Ci, co są w drodze
książki tworzą i psycholodzy
w szkole miłość wyznają dzieci
listem ślą Ci, co są w drodze
o miłości chyba już wszystko
jest spisane i wyśpiewane
miłość wprost do serca ma blisko
często w nim pozostawia nam ranę
jest spisane i wyśpiewane
miłość wprost do serca ma blisko
często w nim pozostawia nam ranę
nie myślimy o tym na co dzień
o człowieku co mija nas z boku
ile szczęścia ma w sobie przechodzień
jakie łzy wypłakuje wśród mroku
o człowieku co mija nas z boku
ile szczęścia ma w sobie przechodzień
jakie łzy wypłakuje wśród mroku
słowa stają się jednym banałem
innym ciągle się cisną na usta
komuś w życiu są ideałem
mi brzmią już jak ta struna pusta
innym ciągle się cisną na usta
komuś w życiu są ideałem
mi brzmią już jak ta struna pusta
w czynie można rozpoznać uczucie
nie ukryte, czekane kochanie
więc nie zwlekaj mój miły - z rozpustą
dla miłości to zrób, a nie dla mnie
nie ukryte, czekane kochanie
więc nie zwlekaj mój miły - z rozpustą
dla miłości to zrób, a nie dla mnie
pomoc nieś bez szemrania, bez miny
w której poznam twoje konanie
i jak ja, zęby zagryź i pracuj
ugnij kark, siebie zmień,
radość wlej, tą nad sobą pracą
w której poznam twoje konanie
i jak ja, zęby zagryź i pracuj
ugnij kark, siebie zmień,
radość wlej, tą nad sobą pracą
wesprzyj częściej ramieniem nie ganiąc
w uśmiech ubierz wyprane uczucia
ostrzyż głowę nim zaczniesz nas raniąc
myśleć, że robisz to ze współczucia
w uśmiech ubierz wyprane uczucia
ostrzyż głowę nim zaczniesz nas raniąc
myśleć, że robisz to ze współczucia
w głowie pusta brzęczy stale muzyka
do słów Twoich co są jak potwory
one w serce wbijają kotwicę
kłuciem drążą w nim krwawe otwory
do słów Twoich co są jak potwory
one w serce wbijają kotwicę
kłuciem drążą w nim krwawe otwory
i zostaje żal, smutek i łzy
chwile co mogły nie być stracone
lament wznoszą noce, jak psy
z opuszczonym pod siebie ogonem.
chwile co mogły nie być stracone
lament wznoszą noce, jak psy
z opuszczonym pod siebie ogonem.
***
3 wrzesień, 2007 - 22:17
żebrząc miłości
Gwarą dłoni poruszony,
konstatując brak mamony,
żebrak nażarł się słodyczy
z bólu jelit teraz kwiczy...
konstatując brak mamony,
żebrak nażarł się słodyczy
z bólu jelit teraz kwiczy...
Nie dla ciebie bratku słodycz,
spijaj raczej cierpką gorycz,
łaknąc wciąż sprawiedliwości,
wskocz pod koc i ogrzej kości...
spijaj raczej cierpką gorycz,
łaknąc wciąż sprawiedliwości,
wskocz pod koc i ogrzej kości...
Łaknąc ciepła i słodyczy
we miłości gruszy słońca,
żebrak wypił co nawarzył
nie znajdując żalu końca!
we miłości gruszy słońca,
żebrak wypił co nawarzył
nie znajdując żalu końca!
I pod koc się udał prędzej
by się ogrzać w swej udręce
pragnień i nie zrozumienia,
bólu jelit z przejedzenia. ;)
by się ogrzać w swej udręce
pragnień i nie zrozumienia,
bólu jelit z przejedzenia. ;)
***
2 wrzesień, 2007 - 05:38
wychył
krągłe tworzysz zawijaski
zwinnie myśli doganiając
jak dym, gdzieś ulotne
już...już są za oknem
zwinnie myśli doganiając
jak dym, gdzieś ulotne
już...już są za oknem
ej nie wychylaj się zbytnio
byś znienacka nie wypadł
grubo po za nawias
i tu masz ambaras
byś znienacka nie wypadł
grubo po za nawias
i tu masz ambaras