wtorek, 23 listopada 2010

Duet pisany przed i po śmierci Moniki

Wiersz jeden.

O śmierci tylko poeci i księża nie milczą...
Reszta kładzie szybko palec na usta...
Śmierć mną sobie apetyt zaspokoi wilczy..
Reszta jest pusta...
A świat milczy....

Ojciec umierał bez telewizji..
Tak nie chciał niczym zagłuszać swej ciszy...
I Nie miał czasu na puste słowa!
A śmierci dźwięk jak pustych kliszy...
Odszedł samotny bezbronnie...
Nikt nie słyszy...
Jak mówi do mnie...
 I dyszy... nieprzytomnie...
Teraz gdy Twojej duszy zażąda i krzyczy...
Przyjdź do mnie!
Też nie masz wyjścia droga Moniko...
Milcz skromnie i idź godnie...

Bóg wie co robi...


***


Wiersz drugi...

Monice

O śmierci poeci i księża nie milczą...
Reszta kładzie swój palec na usta...
Śmierć sobie, a my sobie, bezbronnie...
Ona sztylet zaostrzy i milczy..
Reszta jest pusta...
A świat wilczy....

Ojciec umierał bez telewizji..
Ty wśród przyjaciół i modlitwy,
rąk wyciągniętych do pomocy 
wśród słodkiej ciszy kojących myśli.
Z Jezusem w sercu, uścisku męki - za rękę,
Patrząc już wzrokiem tamtego świata w śliczną Panienkę...

Cierpiąc, niszczejąc i umierawszy ratujesz wielu
trwając tu teraz, a dalej tam już - w wiecznym zbawieniu...
Nie było czasu na pustych słów protokół!
Modlitwą czuwał każdy kto żyw był tu wokół,
czekając Twego młodego odejścia w ramiona Pana...
Wielu, kto wiedział, w uklęku ze łzą zniżył kolana....

Już w Domu Ojca, którego nędzni tęsknimy,
wspomnij choć chwilę za moją duszą złamaną...
Żyłaś w świętości, krocząc odważnie...
więc każda Twoja choć mała prośba - będzie Ci dana!
Tańczysz na balu w sukni różowej, rumiana;
bosy stopami powiewnie ocierasz rosy...


Bóg bardzo Cię kocha, czule przytula...
a nam... 
Utarł nam nosy...

Dobranoc