sen nocy jesiennej
...i znów nakładam nocy skafander;
Co mi nie skleja wcale snem powiek;
Wzrok, słuch wytęża się jak tandem;
Wjeżdża już strach i lęk zlany potem;
a Racjonalność ukryta pod stelaż;
i nie wychyli stroskanej swej twarzy;
mądre myśli zostawi na potem;
mądrym snem nic nie zrównoważy.
Dramat ten gra się w połowach domów;
Wiele łez ściera mała poduszka,
Nic nie mówisz o tym znajomym,
Twa bezsenność-imaginacja!
Łykam prochy - już po kryjomu...
To bezwstydnie tak nie spać po nockach!
choć w domu...
Gdy mi diabeł wyciągnie wtyczkę też nie powiem o tym nikomu...